Co zabrać na festiwal?

Co zabrać na festiwal?

Mamy lato, a sezon festiwalowy trwa. Dla starych wyjadaczy pakowanie się to nic trudnego, ale jeśli jesteście nowicjuszami w tej dziedzinie, to na pewno pojawiają się w Waszej głowie pytania, co zabrać na festiwal? Co jest mi niezbędne, a co stanowić będzie niepotrzebny bagaż? Tu z pomocą przychodzę Wam ja i jako weteranka letnich festiwali, przygotowałam dla Was listę rzeczy, które koniecznie musicie zabrać ze sobą.

Dodatkowo stworzyłam dla Was jeszcze bardziej szczegółową listę w postaci PDF-u (lista znajduje się na końcu wpisu). Znajdziecie w niej spis rzeczy niezbędnych, ale także gadżetów, które mogą Wam ułatwić życie na festiwalu, ale niekoniecznie musicie je zabrać ze sobą. Taką listę możecie sobie wydrukować i w dzień wyjazdu-z pomocą tej listy-sprawdzać czy wszystko spakowaliście. Nikt nie chce pojechać bez śpiwora czy szczoteczki do zębów. O ile śpiworem ktoś może poratować, to już szczoteczką do zębów stanowczo nie.

1. Wygodne buty

Wieczny dylemat wszystkich kobiet. Modnie czy wygodnie? Z doświadczenia wiem, że nowe najpiękniejsze trampeczki mogą zepsuć nam cały festiwal. Nie ma nic gorszego niż dyskomfort przemieszczania się po ogromnym terenie festiwalu z obtartymi stopami, dodajmy do tego jeszcze koncerty pod sceną i zepsuty humor murowany. Lepiej zabrać ze sobą sprawdzone, wygodne obuwie, za którym nie będziecie płakać, kiedy się zniszczy. Białe tenisówki też odradzam, no, chyba że ktoś marzy, aby po powrocie do domu były szaro-bure.

2. Namiot, karimata, śpiwór + folia malarska

Niektórzy twierdzą, że i bez tego da się przeżyć, ale ja wolę nie sprawdzać. Swoje prywatne miejsce odpoczynku to jednak za duży komfort, by z niego rezygnować. Wszystkie graty bezpieczne, a my mamy swoje prowizoryczne łoże do dyspozycji 24 h na dobę. W nocy temperatura spada, więc niezbędny nam będzie śpiworek oraz karimata, która zniweluje chłód dopadający nas w środku nocy. Na koniec jeden z moich osobistych festiwalowych patentów- folia malarska. Pada deszcz? Nie macie tropiku? Boicie się, że namiot przemoknie i cały wasz dobytek zostanie zalany? Nie ma mowy. Wystarczy przed ulewą umiejętnie okryć namiot folią malarską i po problemie. Wszystko suche i bezpieczne. Pamiętajcie, by po burzy koniecznie ją zdjąć, żebyście się nie zagotowali od środka. Folię malarską bez problemu dostaniecie w każdym sklepie ogrodniczym czy budowlanym, a koszt to jakieś 3 zł. Niewielka cena za spokój w czasie ulewy, prawda?

3. Peleryna przeciwdeszczowa, okulary przeciwsłoneczne i kapelusz

Nie musicie oczywiście nosić wszystkiego jednocześnie. Jednak wszystkie te elementy mogą Wam ułatwić życie na festiwalu. Nikt nie lubi być przemoczony, okulary chronią oczy, a kapelusz Wasz organizm przed udarem. Kapelusz oczywiście możecie sobie zastąpić bandaną, arafatką lub innym stylowym dodatkiem, może to być nawet kwiecisty turban. Wybór należy do Was.

4. Kosmetyki w wersji mini

Minimalizacja bagażu to podstawa, więc każdy sposób, by zmniejszyć swój festiwalowy pakunek, bardzo cieszy. Kobieca kosmetyczka potrafi zająć bardzo wiele miejsca w plecaku, jednak wcale nie musi tak być. Nie musicie oczywiście rezygnować z higieny, wystarczy udać się do drogerii typu Rossman, natomiast wybierajcie kosmetyki w wersji mini. Mini pasta do zębów, mini żel pod prysznic czy mini szampon, to wszystko jest łatwo dostępne i zdecydowanie zmniejszy Wasz bagaż.

5. Nerka lub mały plecak

Podczas festiwalu liczy się wygoda i bezpieczeństwo. Czasem zdarza się, że wychodząc rano z namiotu, wracamy tam dopiero w nocy. Nie należy więc zostawiać w namiocie portfela z pieniędzmi i dokumentami, takie rzeczy warto mieć zawsze przy sobie. Najlepiej do tego sprawdzi się przepasana na biodrach nerka lub stylowy plecaczek, w którym możemy trzymać nasz dobytek. W plecaku zmieścimy także leki, jeśli jakieś przyjmujemy, wodę czy rozpiskę koncertową. Wygodnie i bezpiecznie.

6. Chusteczki nawilżane i żel antybakteryjny

Możecie ratować się tymi środkami na całym terenie festiwalowym, jeśli nie macie akurat dostępu do wody, a czujecie się niezbyt komfortowo. W każdej chwili możecie się odświeżyć i przemyć sobie ręce czy buzię. Nie zajmie to zbyt wiele miejsca w Waszym podręcznym bagażu, a na pewno sprawi, że znacznie lepiej przeżyjcie festiwal. Chusteczki nawilżane mogą Wam także posłużyć do ochłodzenia się w czasie największych upałów.

7. Rozpiska koncertowa

Dobrym pomysłem jest wydrukować ją sobie lub stworzyć samodzielnie. Osobiście lubię opracować sobie taką listę sama, zaznaczając koncerty, których nie mogę ominąć, a które mi są całkiem obojętne. Dzięki takiej rozpisce zawsze możecie sobie sprawdzić kiedy grają Wasze gwiazdy lub kto akurat występuje na danej scenie.Jeśli jesteście zainteresowani szczegółową listą, zapraszam Was do jej pobrania i wydrukowania. Znajdziecie tam zarówno rzeczy, które są niezbędne w czasie trwania festiwalu / bez których ciężko się obyć na festiwalu i funkcjonalne gadżety, które ułatwią Wam życie

źródło zdjęć: woodstockfestival.plpinterest.com

Dawid Podsiadło nawraca niewiernych

Dawid Podsiadło nawraca niewiernych

Dawid Podsiadło-polski piosenkarz i autor tekstów, wokalista zespołu Curly Heads. Laureat wielu muzycznych nagród. Uczestnik programu talent show X-Factor. Król Instagrama. Mistrz ciętego humoru.

Talent to nie wszystko. Liczy się jeszcze świadomość muzyczna i oprawa wizualna, czyli image. Działa to mniej więcej tak, że najpiękniejsze beztalencie zawsze znajdzie rzeszę zaślepionych fanek, a talent w niewdzięcznej oprawie rzadziej. Ludzie lubią ładne rzeczy, a internet to wspiera bardzo mocno. Dawid Podsiadło mógł doskonale coverować U2 czy Stinga, ale dla wielu jednak pozostawał chłopaczkiem, który niedawno jeszcze wspinał się na drabinę po truskawki. Czyli, że nie był wart uwagi, bo był za młody i niedojrzały, a na dodatek miał obciachową szopę i pryszcze. Trzeba sobie faktycznie przyznać, że infantylny tekst o trójkątach i kwadratach nie pomógł w zmianie opinii. Pomimo że jest leciutki, miły i pluszowy, raczej trudno uznać go za dojrzały utwór. Ale przecież, od czegoś, zawsze trzeba zacząć.

Ja jednak od początku zostałam kupiona przez Dawida Podsiadło. Jakoś muzyczna intuicja podpowiadała mi, że warto śledzić tego chłopca. Bo to wcale nie jest takie zagubione w lesie stworzenie, żaden tam mały miś z mokrym noskiem, raczej dobrze rokujący oszołomiony, rozentuzjazmowany zwierzak, który cieszy się ogromem miejsca i możliwościami. Miałam rację. Nie minęła chwila, a Dawid Podsiadło udowodnił, że potrafi ryknąć, i teraz każdy artysta pragnie z nim nagrywać i dzielić scenę. Podsiadło okazał się muzyczną plasteliną, oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Bez oporów pokazuje rockowy pazur i wcale nie boi się nagrywać pozornie orientalnych utworów, nawet z raperami. Jakikolwiek by to nie był projekt, Podsiadło nie zaliczył jeszcze na razie, żadnego upadku, a na jego koncie malują się same sukcesy. Konsekwentnie, do przodu, według planu.

To nie są już trójkąty i kwadraty

Pędzi jak burza i nic go już nie zatrzyma, nagrywa z najlepszymi i nawraca tych, którzy mówili o nim, że to tylko pryszczaty chłopek-roztropek z jakiegoś tam talent-show. Wiadomo nie od dziś, że „prawdziwi fani rocka” gardzą artystami z programów muzycznych. Patrząc, dokąd zmierza rockowa Ewelina Lisowska, Natalia Nykiel czy Sarsa nikogo to nie dziwi. Istnieją bowiem ludzie, których pasją jest niszczenie ludzkich talentów, w zamian za solidne bogactwo. Na szczęście nie dotyczy to Dawida Podsiadło, który muzycznie dojrzewa z każdą płytą i teraz nawet jego zagorzali przeciwnicy pokochali jego muzykę. Wszyscy ci, którzy z kwaśną miną omijali Dawida Podsiadło szerokim łukiem, dziś wrzucają jego kawałki na swoje fejsbukowe tablice, pękając z dumy i zachwytu.

Cała tajemnica tkwi w tym, że talent rzadko obroni się sam. Trzeba sobie uświadomić, że sposobem na sukces jest dobór odpowiednich ludzi do współpracy. Dobra ekipa, talent i konsekwentne działanie to czynniki, które stymulują każdą karierę. Dziś Dawid Podsiadło dzięki swej intuicji i talentowi nie jest już kojarzony z niedojrzałym chłopcem z X-Factora, świadomie odciął się od tego przydomku i teraz spokojnie możemy go nazywać pełnoprawnym artystą. Artystą z pięknym wąsem, teledyskiem ala Forrest Gump i gangsterskim utworem z Sokołem. Ten człowiek robi, co chce, a chce mu się bardzo dużo i wszystko, co wychodzi z jego głowy, jest dobre.

Dawid Podsiadło i Sokół – Świadomy sen

Dawid Podsiadło ma na swoim koncie dwie solowe płyty Comfort and Happiness oraz Annoyance and Disappointment, oraz debiutancki album z zespołem Curly Heads-Ruby Dress Skinny. Dodatkowo cechują go wspaniałe, przemyślane teledyski, specyficzne poczucie humoru oraz sposób wyrażania swych nieskładnych myśli. Mam ogromną nadzieję, że jego kolejny płyty muzyczne będą jeszcze lepsze lub równie dobre, ponieważ bez cienia wątpliwości Dawid Podsiadło zaszedł wysoko, ale ma jeszcze mnóstwo czasu i możliwości, by nagrać tysiące różnicowanych utworów i choć wielbię jego ballady, najbardziej lubię, jak trochę zamienia się w dzikiego zwierza który ryczy.

Dlaczego Rogucki zaczął się dziwnie malować?

Dlaczego Rogucki zaczął się dziwnie malować?

Piotr Rogucki – polski wokalista, autor tekstów i piosenek. Członek zespołu rockowego Coma. Aktor. Były juror programu talent show – Must Be the Music. Jeden z głównych artystów trasy koncertowej Męskie Granie 2017. Kolejny naczelny świr Rzeczypospolitej Polskiej.

Wokalista Comy od zawsze miał predyspozycje do zostania jednym z najbardziej shejtowanych artystów w tym kraju. Od początku, wszystko, co robił, spotykało się z ogromną falą krytyki. Gdy po kilku latach starań udało mu się z zespołem Coma wyjść z podziemi undergroundu i zachwycić młodych ludzi swoją gitarową poezją, po chwili przez sporą grupę osób został okrzyknięty królem grafomaństwa. W wyniku czego, ludzie, którzy jeszcze przed momentem śpiewali piosenki Comy na koncertach, już po chwili przekrzykiwali się w hejterskim tonie, który tekst jest najbardziej absurdalny.

Rogucki nigdy nie miał lekko. Lecz pomimo krytyki, sale wciąż wypełniały się po brzegi, a fani nadal z zachwytem i wzruszeniem śpiewali na koncertach utwory 100 tys jednakowych miast czy Spadam. Pamiętam jak na moim pierwszym koncercie Comy, Rogucki przypominał raczej grubawego lolo niż bożyszcza nastolatek. Jednak to nie było wcale takie istotne. Nikt nie zwracał uwagi na to, jak ten człowiek wygląda i jak jest ubrany. Dla fanów Comy mógł występować nawet w koszulce The Kelly Family, ponieważ ważny był jego charakterystyczny, potężny wokal i niesamowita wrażliwość sceniczna. Jednak pomimo oddanych słuchaczy, Coma na czele z Piotrkiem Roguckim zawsze miała ogromną bazę hejterów, których niczym nie da się zadowolić, chyba że środkowym palcem.

100 tysięcy jednakowych miast / 20 . Przystanek Woodstock

Zastanawialiście się kiedyś, co zostało artyście, który jest notorycznie opluwany na ulicy i oskarżany o wszystkie kataklizmy zespołu, w którym występuje? Liderowanie niby wspaniała sprawa, ale także ogromny ciężar i oczekiwania wobec ukochanej gwiazdy. W naszym kraju artysta to trochę niewolnik. Musisz grać to, czego chcą ludzie, a spróbuj zrobić coś nie po ich myśli. Wystąp w jakimś programie, to od razu jesteś sprzedajnym ścierwem. Nie ważne jest, że musisz utrzymać rodzinę, chcesz im zapewnić byt na wysokim poziomie, a muzyka to Twój zawód. Masz nigdy się nie sprzedawać, siedzieć cicho, grać tak jak 10 płyt wcześniej i nie waż się zmieniać czy rozwijać. Gdy się zbuntujesz, jest wysoka szansa na to, że Cię oplują i spalą publicznie wszystkie Twoje płyty, lub ubliżą w internecie, bo łatwiej i anonimowo.

Dlaczego więc Rogucki zaczął dziwnie się malować? Skąd pomysł na wąsy i różowe Crocsy? Może obraził się na swoich fanów i ma w dupie czy przez niego ludzie nie będą chcieli przychodzić na koncerty Comy? Zwariował? Otóż nie. Rogucki maluje oczy, ponieważ może i chce. Hejt, który został na niego sprowadzony, dał mu komfort, robienia czego mu się żywnie podoba, bez poczucia winy czy strat w fanach. Swoją drogą, każda zmiana, którą wprowadza artysta w swój sceniczny image czy płyty, które nagrywa, w konsekwencji prowadzi do utraty i zyskania fanów. Nie ważne jest, czy to zmiana brzmień, czy różowe buty na scenie. Rogucki już tak wiele razy został nazwany ciotą, sprzedajną gnidą, czy pseudo poetą, że nie robi to na nim żadnego wrażenia. Być może nawet poszedł o krok dalej i prowokowanie zaczęło sprawiać mu przyjemność?

Męskie Granie. 2017. Męskie Granie Orkiestra – Nieboskłon

Jedno jest pewne, artysta na scenie może wyglądać, jak tylko sobie wymyśli, o ile nikogo tym nie urazi. A pomalowane powieki nikogo w żaden sposób nie obrażają, chyba że ktoś jest ograniczony umysłowo. Scena należy do artysty. Jeżeli komuś nie podoba się wąs czy różowe Crocsy Roguckiego, to nie musi przychodzić na jego koncerty ani słuchać jego płyt. Wydaje mi się, że akurat w miejscu sztuki i kultury, nie powinno występować coś takiego jak ograniczenia. Tutaj jest przestrzeń na każdą indywidualność. Ja jestem zachwycona Piotrkiem Roguckim w ostatnim teledysku promującym Męskie Granie 2017. Jego biała koszula, dziwne ruchy i niebieskie powieki nawiązujące do tytułu piosenki, wyglądają niczym z filmów Davida Lyncha. Bardzo mnie to hipnotyzuje i zachwyca. Nie bolą mnie pomalowane powieki, czy różowe buty. Nawet jeśli jakaś płyta mi się nie spodoba, to zawsze mogę wrócić do starych utworów. Wy też możecie, jeśli wąs Wam przeszkadza, tam go nie ma. Przestańmy wreszcie być takimi hejterami, nie róbmy z siebie mistrzów plucia żółcią i jadem.

źródło zdjęć: www.infomusic.pl

Dlaczego ludzie słuchający rock’a są lepszymi ludźmi?

Dlaczego ludzie słuchający rock’a są lepszymi ludźmi?

Twierdzenie, że ludzie ze środowiska rockowego to patologia i degeneracja odeszły już do lamusa. Jednak nadal zdarzają się oporni, którzy nie wierzą, że w rzeczywistości to są najfajniejsi ludzie na świecie. Mówię szczerze, nie ma lepszych. Ci ludzie pod warstwą tatuaży, skórzanych kurtek, długich włosów i jeszcze dłuższych bród, są najcieplejszymi ludźmi, jakich znam.
Dlaczego?

1. Wrażliwość

Wrażliwość muzyczna przekłada się na wrażliwość odbioru świata. Z nikim tak jak z ludźmi słuchającymi rocka nie pogadacie o kulturze. Zarówno jeżeli chodzi o interpretację filmów Davida Lyncha, czy słuchanie wielorybów na Antarktydzie, które pod lodem brzmią jak Pink Floyd. Ludzie rocka to mistrzowie w odbiorze sztuki. Mogą dywagować godzinami nad najpiękniejszymi solówkami w historii muzyki i w niczym to nie przeszkadza, by po chwili dziarsko krzyknąć „Slayer kurwa!”. Ze względu na wyrazisty indywidualizm tego środowiska, Ci ludzie zawsze przytulą Cię ramieniem i zaproszą do swoich kręgów, bez względu na to, jak wyglądasz, czy jesz mięso i czy jak statystyczny młody Polak wyrwany ze snu krzyczysz deadline. Nie ważna jest cała pozorna otoczka tego świata, ważne, żebyś miał serducho na swoim miejscu i był w porządku, a Ci ludzie nigdy Cię nie odtrącą.

2. W rodzinie jest siła

Wiecie, jak zazwyczaj ludziom kojarzą się rockersi, którzy jeżdżą na koncerty i festiwale? Rozpusta, zdrady, morze alkoholu, brak higieny i w ogóle syf. Jak jest w rzeczywistości? Większość przyjeżdża na wybrane koncerty swoich ulubionych wykonawców, których płyty kolekcjonują jeszcze za czasów kaset, a w portfelach noszą zdjęcia swoich dzieci. Zamiast gadać o polityce, chwalą się swoimi żonami, które albo są z nimi, albo z jakiegoś powodu nie mogły przyjechać. Niby panuje powiedzenie, że drzewa do lasu się nie bierze, jednak rockersi biorą sobie za żony najfajniejsze laski na świecie i wcale nie jeżdżą w poszukiwaniu nowych doznań. Może to dlatego, że w prawdziwym męskim świecie zdrada to nie powód do dumy, a młodzieńcze czasy są już za nimi.

Sama kiedyś żyłam w przekonaniu, że gwiazdy rocka to najwięksi zdrajcy i babiarze w historii, jednak zostało mi to udowodnione, że te rockowe ballady o miłości na zawsze, nie biorą się znikąd. Nikt tak pięknie nie opowiada o swojej rodzinie, jak fan muzyki rockowej.

rock

3. Rockersi to dobrzy towarzysze podróży.

Fani rocka mają w dupie to czy w Waszym planie podróży jest 5-gwiazdkowy hotel, ważne jest tylko to, żeby było gdzie się przespać i umyć. Nieważne czy to podróż motocyklem, samochodem bądź autostopem, grunt to przygoda. Mogą to być dzikie Bieszczady, zachód słońca nad morzem, jezioro na Mazurach, a nawet opuszczone ruiny zamku, ważne, żeby było ciekawie, nie trzeba się silić na wyszukane rozrywki, wcale nie musi być trendy i modnie. W zupełności wystarczy ognisko i dobre towarzystwo.

4. Muzyka nie tylko z głośnika

Pamiętacie te czasy, gdy lata temu na ogniskach naprawdę było ognisko i gitara? Ja do dziś pamiętam wszystkie tytuły piosenek, które moi koledzy grali i choć playlista powtarzała się co wieczór, a teksty każdy zdążył poznać na pamięć 1000 razy, to każdy bawił się świetnie i nikt się nie nudził. Dziś nie jest to tak mocno praktykowane, ponieważ w tym pędzącym świecie łatwiej wpaść na imprezę z muzyką w telefonie, niż z gitarą w futerale. Pocieszające jest to, że fani rocka nadal praktykują muzykę na żywo. Jeśli wrócimy do punktu 3. i zrozumiemy, że rockersi to najlepsi towarzysze podróży to dodajmy do tego jeszcze gitarę przy ognisku i niebo pełne gwiazd, kompletna bajka. Czy jest coś lepszego niż dzika natura i rockowe ballady przy blasku ognia? Nie sądzę.

5. Inteligentne bestie

Ja wiem, że niektórym się wydaje, że rockowa muzyka to tylko szatan, gwoździe i darcie mordy, ale prawda jest inna. Rockowa muzyka jest tak zróżnicowanym gatunkiem, jak stąd do kosmosu, że grzechem jest uważać, iż nie ma w tym nic skomplikowanego. Wszystkie te gitary, linie basowe, perkusje i inne trąbki to poważny majstersztyk. Ktoś to wsłuchuje się w te cuda na co dzień lub je gra musi mieć równo pod kopułą. Rockersi to pasjonaci z krwi i kości, jeśli jakieś hobby ich pochłonie, są najlepsi w swoim fachu, czy jest to znajomość historii polski, budowa samochodów z lat 80. czy automatyka, budowa szaf sterowniczych lub rzemiosło artystyczne, bez różnicy, nic prócz perfekcji ich nie interesuje. Cóż, ktoś, kto na co dzień słucha tak dobrej muzyki, nie może być przeciętny.

źródło zdjęć: unsplash.com

La la land.

La la land.

Wiem, że wszyscy już La La Land pewnie widzieli, ale ja odkładałam go sobie na później, myśląc, że przecież to musi być doskonałe kino, wszak musicale kocham nad życie, ponieważ musicale zawsze są takie piękne i wzruszające, więc dlaczego mieliby zepsuć tak kasową produkcję? W dodatku zjawiskowa Emma Stone, która zachwycała mnie do tej pory w każdym filmie, szczególnie gdy do swojej produkcji angażował ją Woody Allen. Dlaczego więc Damien Chazelle stworzył takie przeciętne dzieło? Przecież jego Whiplash był doskonały! Może jednak ktoś jeszcze nie widział? Łapcie recenzję.

La La Land opowiada o początkującej aktorce, która biega od przesłuchania, do przesłuchania, z nadzieją, że dostanie w końcu życiową szansę, na rozwinięcie swojej kariery, oraz o jazzowym muzyku, który nie odnajduje się w nowoczesnym świecie, szczególnie że musi grać kiczowatą muzykę do kotleta. Ta artystyczna, niespełniona para marzycieli, trafia na siebie przypadkiem i od słowa do słowa okazuje się, że rozumieją się idealnie. Ich kariery nabierają tempa, wszystko układa się doskonale, pytanie jest tylko, czy cała ta bieganina za marzeniami, pozwoli im być razem? Co wybrać? Miłość czy pasję? Jak połączyć te dwa elementy?

Ryan Gosling może i jest przystojny, ale aktorsko to ja mu wcale nie wierzę, że on w tym jazzie jest zakochany. Pamiętacie duet Marka Ruffalo i Keiry Knightley w Begin Again? Jak oni byli zakochani w tej muzyce! Przepiękni byli! Ryan Gosling mógłby co najwyżej im podawać szklaneczki z whisky. Poważnie. Emma Stone jak na swoje możliwości, też jest tutaj bardzo przeciętna. W zasadzie najbardziej mi się podoba, gdy odgrywa rolę aktorki w pierwszym przesłuchaniu, pokazuje w tej scenie swój warsztat aktorski. Niestety później nie ma zbyt wielu momentów, by się wykazać, a szkoda, ponieważ udowodniła już, że potrafi tworzyć świetne postaci. Nie ma między nimi chemii i trudno dostrzec w nich jakieś uczucia, chociaż iskierkę namiętności.

Z przykrością stwierdzam, nie ma nic szczególne w ich spojrzeniu. To zapewne kolejny raz wina obsady. Może gdyby z Ryanem Goslingiem w duecie zagrała Rachel McAdams, byłoby lepiej? W pamiętniku wypadli razem wiarygodnie albo gdyby ktoś zastąpił drewnianego Goslinga? Niestety tego się już nie dowiemy.

Jeśli chodzi zaś o scenariusz, wszystko brzmi dobrze. Miłość to idealny temat na musical. Więc La La Land powinien się udać, bez żadnych turbulencji. Jednak coś poszło nie tak. Sam początek mnie już do siebie zraził. Ja wiem, że w musicalach zawsze wszyscy spontanicznie zaczynają tańczyć i śpiewać, ale jakoś mi cała ta koncepcja ludzi stojących w korku nie pasuje. No bo jak to, widzieliście kiedyś wesołych ludzi stojących w korku? W dodatku skaczących po cudzych autach w napadzie radości? A tak poważnie, to zwyczajnie mi się to nie podobało. Nie mam na to żadnego sensownego wytłumaczenia. Potem wcale nie jest lepiej. Tło mnie nie przekonuje, całe to Los Angeles akurat w przypadku tego scenariusza nie jest idealnym miejscem. Scenariusz pasuje mi bardziej do Chicago, niż do nowoczesnego Los Angeles i imprez przy basenach, gdzie dziewczyny ubierają na siebie kiczowate, pstrokate kiecki. Takie jak prezentują w drugiej tanecznej scenie, współlokatorki głównej bohaterki.

Niby gdzie jest ten hołd w stronę Hollywoodu, o którym wszyscy piszą w swoich recenzjach? Znów pozwolę sobie nawiązać do twórczości Woody’ego Allena. Stworzył on niedawno dzieło, które nawiązuje do złotej ery Hollywood i on ukazał ten świat doskonale. Mowa o Café Society, ten film jest hołdem i udaną próbą ukazania starych czasów śmietanki towarzyskiej Los Angeles. W La La Land kompletnie tego nie czuję. Zdaję sobie sprawę, że są to dwie inne epoki, ale chodzi o uchwycenie tego unikatowego klimatu, malutkich elemencików.

Nie ma w tym filmie, żadnej sceny tanecznej, która by mnie zachwyciła, poza jedną. Na końcu, gdy Mia i Sebastian tańczą w otoczeniu kolorowo ubranych ludzi, a to trwa jakąś minutę (sic!). Szkoda, bo to jest taka scena, w bardzo klasycznym musicalowym stylu. Gdyby film był w takim klimacie, na pewno bym się w nim zakochała, a tak niestety los bohaterów jest mi całkowicie obojętny, nie zachwycają mnie ani stroje, ani miejsca, w których znajdują się bohaterowie. Jedynie muzyka jest świetnie dobrana i jest to z całą pewnością element, który udał się reżyserowi doskonale. Jednak nadal nie aż tak, abym tę ścieżkę katowała bez opamiętania. Miałam ogromne oczekiwania, myślałam, że La La Land powali mnie na kolana, jednak nic takiego się nie stało. Bardzo żałuję, dawno już żaden film, aż tak mi się nie podobał. Jak było z Wami? Napiszcie koniecznie, może pojawią się jakieś fakty, których nie dostrzegłam?

Polecam:

źródło zdjęć: www.filmweb.pl

Polska muzyka, czyli dobro narodowe.

Polska muzyka, czyli dobro narodowe.

Trochę mamy zimę tej wiosny. Momentami jesień, a przez krótką chwilę było nawet lato. Wspaniale. Nic lepszego niż popadnięcie w depresje nie przychodzi mi do głowy. Ostatnio ktoś mi usiłował wmówić, że pogoda nie powinna mieć wpływu na nasze samopoczucie, że jesteśmy panami swojego losu i te wszystkie stany depresyjne w Skandynawii to mit wyssany z palca. Ja pasuje, z depresją nawet się lubimy. Ból egzystencjalny sprzyja muzyce. Osobiście chodzę ostatnio po mieszkaniu cały czas słuchając na słuchawkach Organka i zachwycam się każdym dźwiękiem. Tutaj takie ładne klawisze, a tu taka perkusja ładna, a Organek tak ładnie wyśpiewuje te frazy. No niesamowity jest. Czasem myślę, że on w poprzednim życiu musiał być jakimś dobrym panem, który ratował np. dzieci w Afryce, budując studnie, a za to, Budda mu dał nowe, lepsze życie, wymarzoną karierę i już niedługo osiągnie nirwanę. Pociągnie za sobą oczywiście muzyków, z którymi pracuje, zasługują na to tak samo mocno. Swoją drogą to ciężki kawałek chleba, dla artystów, którzy współtworzą takie projekty, a szerszej publice nigdy nie są znani. Taka rola tła, a tło przecież ważne jest, doceniajmy tło.

Więc wymyśliłam dla Was taki cykl. Będziemy się w nim dzielić muzyką. Polskimi artystami. Głównie będą to teksty polskie, ale zdarzy się ktoś śpiewający po angielsku lub tacy, którzy słów w ogóle nie używają, popełniając muzykę instrumentalną. Warunki tego cyklu są dwa. Artysta musi być dobry i być oczywiście z polski. Nie będziemy mieć tu raczej do czynienia ze sztampową muzyką radiową. Będzie mocno rockowo, alternatywnie, czasem zahaczymy o dobry pop. Dodatkowo postanowiłam wpleść w ten muzyczny cykl, undergroundowe zespoły, które mam okazję poznawać podczas organizacji koncertów, w różnych miejscach naszego kraju. Wiem, że jest kilka osób, zainteresowanych tymi zespołami, więc ja spełnię Wasze oczekiwania, a chłopaki będą mieli szansę trafić do szerszej publiki. Oczywiście, bardzo będzie mi miło, gdy Wy włączycie się w to przedsięwzięcie i będziecie polecać mi polskich artystów, których będziemy później tutaj przedstawiać. Może nawzajem się zainspirujemy?

Dlaczego polska muzyka? Osobiście jestem w słowie polskim zakochana, od kiedy tylko nauczyłam się czytać. Może jeszcze wtedy nie do końca była to taka miłość świadoma, ale pomimo wszystkich ran i błędów ortograficznych, które sobie zadaliśmy nawzajem, dziś nasza miłość jest dojrzalsza. Wszystkie moje wychowawczynie, były polonistkami. Sądzę, że miały niemały wpływ na moją miłość do języka polskiego i polskich tekstów piosenek. Jest to jeden z powodów, dla których postanowiłam rozpocząć ten cykl. Lubię też czasem udowadniać niedowiarkom, że polskie wcale nie znaczy gorsze. Wiadomo, że polska muzyka i polscy artyści, jak wszystko w tym kraju, wywołują krwawe dyskusje i spory. Jedni twierdzą ze wspaniała, że cudne frazy i ambitne kompozycje zaś drudzy mówią, że wiocha i obciach przed światem. Nie potrafimy grać dobrej muzy i w ogóle to powinniśmy schować te wszystkie trąbki do piwnicy i zająć się tym, co w tym kraju potrafimy najlepiej. Czyli, że powinniśmy zacząć sadzić buraki. Ewentualnie cebule. Jednak prawda jest taka, że mamy mnóstwo dobrej muzyki, o której wiele osób nie wie, a że ja jestem youtubowym podróżnikiem i pochłaniaczem muzyki to wychodzę naprzeciw tej brzydkiej opinii. Nie muszą to być artyści światowej sławy. Nie musimy wszystkiego robić po amerykańsku. Można śmiało odrzucić takowe kompleksy wielkiego świata i cieszyć się dobrą rodzimą muzyką. Nie tworzymy przecież jedynie disco relaxu i dyskotekówek. Szczególnie że potrafimy wspaniale bawić się słowem, a ja już Wam to udowodnię.

Daria Zawialow

Pojawiła się jakiś czas temu, zgarnęła wszystkie prestiżowe nagrody i konsekwentnie brnie do przodu. Młoda i niezwykle ambitna dziewczyna z Koszalina. Udowodnia, że można grać dobrą muzę, pisać sensowne teksty, a przy odrobinie silnej woli nawet puszczą Cię w radiu. Nie ugina się pod presją, pozostaje w alternatywie. Piękne dziewczę, blond. No i naprawdę świetny tekst w połączeniu z teledyskiem do utworu Kundel Bury. Wyszła naprzeciw smutnym piosenkom o rozstaniach, wyśpiewała, że babki są silne i z zawodami miłosnym też sobie poradzą. Bez nostalgii, za to z pazurem. Jak tu jej nie lubić?

Me And That Man-Adam „Nergal” Darski & John Porter

Ci, którzy siedzą w rock’n’rollu doskonale ich znają. Ci, którzy stronią od rockowej muzyki, mogą kojarzyć mocno powierzchownie. Nergral promuje projekt, który tworzy razem z Johnem Porterem. Folk połączony z bluesem. To coś całkowicie nowego, coś, czego Adam Darski raczej jeszcze nie robił. Od obydwóch panów kipi testosteronem. Ich wygląd jest niezwykle męski, ich muzyka jest męska. Osobiście śledzę cały ten projekt na Instagramie od samego początku i bardzo mi on się podoba.

Acid Drinkers

Polska metalowa muzyka. Wiecie jakie polskie kapele najczęściej są znane za granicą? Metalowe właśnie. Czy to Acid Drinkers, Riverside czy Behemoth. Ich płyty najlepiej się tam sprzedają! Może znawczynią tego gatunku nie jestem i długo się nie lubiliśmy, dopiero od niedawna pałamy do siebie niewinną i nieśmiałą miłością, ale akurat na Acid Drinkers to ja chodziłam zawsze. Popatrzeć sobie na wokalistę. Taki ze mnie trochę zwyrol i typowa baba. Ogólnie rzecz biorąc, jest to dobre mięso. W sensie muzyka, chociaż chłopaki też.

Tyle na dziś moi drodzy. Lekcja muzyki skończona. Chyba nie było tak strasznie? Czekam na Wasze muzyczne propozycje, z chęcią posłucham co tam macie ciekawego do zaoferowania. Możecie także napisać ilu najlepiej artystów przedstawiać w jednym wpisie. Więcej tekstu, mniej artystów, czy może trzech artystów jak dziś, z minimalną ilością tekstu? Piszcie!

źródło zdjęć: allaboutmusic.pl

Instagram

  • Oszalaam Wataha wraca z nowym sezonem mam nadziej e ehellip
  • Zatrzymaam si na drugim tomie dawno temuniech mi kto wyjanihellip
  • Mnie mieszy leontheprofessional leonzawodowiec movie portman hahaha blogger cinema kinohellip
  • Jestem Monic a Wy kim jestecie?? monica friends series serialhellip
  • Jestem Krlow Elzbiet I  game civ civilization lovki nerdhellip
  • poezja popkultura kultura
  • Miego dnia koty!! goodmorning monday photo photography sky skyporn popkulturahellip
  • Marzy mi si taki kolor grunge juliaroberts grungegirl rock moviehellip

Facebook